do kasy suma: 0,00 zł
SKRZYPIĄCA CERA, CZYLI O TYM, ŻE KOREAŃSKA FILOZOFIA DBANIA O SKÓRĘ UZALEŻNIA. 0

Dobrze, przyznaję, Maks miał rację. Moja rutyna pielęgnacyjna przed rozpoczęciem pracy z nim była co najmniej niewystarczająca.

Wiecie jak to jest: przecież zawsze wiedziałam, że twarz trzeba oczyścić i nawilżyć. Tani płyn dwufazowy, a potem droższy krem nawilżający i jest ok, nie? No nie.

Zaczęłam czytać, zaczęłam testować koreańskie kosmetyki, zaczęłam je odpowiednio dobierać i łączyć, wkręciłam się w wieloetapową koreańską pielęgnację. Na pierwszy rzut poszedł najprostszy dodatek: maseczki w płacie (bardzo nie lubię określenia „maseczka w płachcie”, płachta jakoś źle mi się kojarzy, a Wam?). Ot, takie fanaberie, maseczka przed weekendową imprezą, niedrogie, zabawne (zwłaszcza jeśli to maseczka z nadrukiem zwierzątka), więc warto spróbować. No i zostały. Bo efekt był za każdym razem WOW.

 Potem spróbowałam peelingi, maseczki typu peel-off, koreańskie wieloetapowe zabiegi na twarz, kuracje na dłonie, złuszczające skarpetki na stopy (sic!). A potem pojawił się tonik, ampułka, serum, esencja. I co? I już bez nich nie mogę żyć.

Nawilżające, rozświetlające, wygładzające koreańskie kosmetyki pielęgnacyjne to była moja pierwsza miłość i nie zapowiada się, żeby mi przeszło. Ale od jakiegoś czasu uzależniłam się od produktów oczyszczających.

Pamiętam kiedy pierwszy raz czytałam o filozofii koreańskiej pielęgnacji i trafiłam na określenie „skrzypiąca skóra”: tak czyściutka, że aż prawie skrzypi. Tak czyściutka, że z radością i bardzo skutecznie przyjmie wszystkie składniki nawilżające i odżywcze, które zaaplikujemy jej w postaci ampułek, maseczek czy kremów. Określenie „skrzypiąca skóra” bardzo mnie rozbawiło. Zwłaszcza w połączeniu ze stwierdzeniem: „Koreanki ją uwielbiają” i nie mogą się doczekać kiedy po pracy wrócą do domu i oczyszczą twarz. Dziwne, nie? No… no znów nie.

W zakresie oczyszczania koreańscy producenci oferują cały ogrom produktów. Peelingi mechaniczne, peelingi enzymatyczne, plastry na nos, czoło, brodę, chusteczki do demakijażu, maseczki oczyszczające, maseczki bąbelkujące, maseczki typu peel-off, toniki, pianki, żele myjące – a wszystkie robią cuda!

Wypróbowałam. Półka w łazience z „podstawowymi” kosmetykami została zapełniona po brzegi. A ja codziennie wieczorem (i rano również) doznaję tej dziwnej, do niedawna zupełnie mi obcej satysfakcji: moja skóra skrzypi. Mówcie co chcecie. To uzależnia.

 

Olka

Pliki (1)

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl